Moja przyjaciółka założyła bloga http://blog-softy.blogspot.com/ wchodzić i komentować! ^^ pisze: "o wszystkim i o niczym" więc na pewno Wam się spodoba ;)
Wchodzić, wchodzić, wchodzić i nie żałować :))
sobota, 2 lutego 2013
Mam prośbę...
piątek, 1 lutego 2013
Niebo
Jak widzicie anioły?
Jako grzeczniutkie, małe dzieci lub dorosłych w białych szatach i sandałkach "jezuskach" (oczywiście na białych skarpetkach) i z blond lokami...? Otóż... Nie do końca mija się to z prawdą... Jednak teraz nie wszystkie anioły tak wyglądają... Hm..? Że dziewczęca uroda..? Nie u wszystkich.. Biorąc na przykład pod uwagę archanioła Gabriela. Jego brązowe włosy... Ah...
Wyglądają jak ludzie, ale one mają w sobie jeszcze to coś.. ten blask...
Ale nie tylko wygląd! Chodzi o podział aniołów...
Dzielą się oczywiście na "anioły" i "archanioły".
Archaniołów jest siedem:
Wyobrażacie sobie żyć miliardy lat, ale nigdy nie widzieć swojego ojca, stwórcy...? Dostawać tylko od niego polecenia, albo bezpośrednio słyszeć go w swojej głowie (!) albo za pośrednictwem innego archanioła...
Był jeszcze jeden archanioł, ale tę historię już znacie jeśli czytaliście na moim blogu o Lucyferze...
Ah.. Tyle do pisania....
Anioł (jak można się domyślić) jest niższy stopniem od archanioła. Podporządkowuje się mu i wykonuje jego rozkazy bez szemrania...
Anioły mają przede wszystkim jedno stałe zadanie, które muszą wypełniać jeśli wciąż chcą posiadać swoją moc. Targi o dusze... Muszą wyznaczonego dnia, o wyznaczonej godzinie stawić się w "Świecie między światami" gdzie odbywają targ o wyznaczoną duszę z wyznaczonym diabłem bądź diablicą.
Denat zostaje im wyznaczony kilka dni przed jego śmiercią żeby zdążyli się wyuczyć jego WSZYSTKICH GRZECHÓW NA PAMIĘĆ. Oczywiście z całego jego życia :)
W "Świecie między światami" anioł wymienia wszystkie grzechy, potem diabeł a denat ma wybrać gdzie chce iść... Tak, wybiera, o ile nie jest gwałcicielem, pedofilem lub mordercą...
Nie ma anielic, niby miała się zacząć rekrutacja, ale niebo jest chyba mniej postępowe od piekła...
Więc większość staje się zwykłymi mieszkańcami nieba... Nie mają mocy, ani anielskich kluczy więc wszystko robią jak ludzie. Mogą żyć bez jedzenia, ale i tak jedzą (bo lubią :D) Nie ma problemu, iść gdzieś do restauracji i zjeść coś za darmo, tylko podziękować i sobie iść. Albo do sklepu po produkty (bez płacenia, tylko "dziękuję") i samemu sobie coś przyrządzić.
Normalnie śpią, oddychają (choć nie muszą, no cóż... przyzwyczajenia...) ale nie ma tam żadnych barów... Żadnego alkoholu, żadnych dziwek... Co można tam robić..? Śpiewać hymny..?
Napisałam już o piekle i o niebie, wasz wybór, gdzie chcecie iść. Piszcie w komentarzach :)
Jako grzeczniutkie, małe dzieci lub dorosłych w białych szatach i sandałkach "jezuskach" (oczywiście na białych skarpetkach) i z blond lokami...? Otóż... Nie do końca mija się to z prawdą... Jednak teraz nie wszystkie anioły tak wyglądają... Hm..? Że dziewczęca uroda..? Nie u wszystkich.. Biorąc na przykład pod uwagę archanioła Gabriela. Jego brązowe włosy... Ah...
Wyglądają jak ludzie, ale one mają w sobie jeszcze to coś.. ten blask...
Ale nie tylko wygląd! Chodzi o podział aniołów...
Dzielą się oczywiście na "anioły" i "archanioły".
ARCHANIOŁY:
Archaniołów jest siedem:
- Uriel
- Gabriel
- Ithuriel
- Razjel
- Raphael
- Michael
- Azrael
Wyobrażacie sobie żyć miliardy lat, ale nigdy nie widzieć swojego ojca, stwórcy...? Dostawać tylko od niego polecenia, albo bezpośrednio słyszeć go w swojej głowie (!) albo za pośrednictwem innego archanioła...
Był jeszcze jeden archanioł, ale tę historię już znacie jeśli czytaliście na moim blogu o Lucyferze...
ANIOŁY:
Ah.. Tyle do pisania....
Anioł (jak można się domyślić) jest niższy stopniem od archanioła. Podporządkowuje się mu i wykonuje jego rozkazy bez szemrania...
Anioły mają przede wszystkim jedno stałe zadanie, które muszą wypełniać jeśli wciąż chcą posiadać swoją moc. Targi o dusze... Muszą wyznaczonego dnia, o wyznaczonej godzinie stawić się w "Świecie między światami" gdzie odbywają targ o wyznaczoną duszę z wyznaczonym diabłem bądź diablicą.
Denat zostaje im wyznaczony kilka dni przed jego śmiercią żeby zdążyli się wyuczyć jego WSZYSTKICH GRZECHÓW NA PAMIĘĆ. Oczywiście z całego jego życia :)
W "Świecie między światami" anioł wymienia wszystkie grzechy, potem diabeł a denat ma wybrać gdzie chce iść... Tak, wybiera, o ile nie jest gwałcicielem, pedofilem lub mordercą...
Nie ma anielic, niby miała się zacząć rekrutacja, ale niebo jest chyba mniej postępowe od piekła...
OBYWATELE NAJWYŻSZEJ ARKADII:
Poza aniołami i archaniołami są także zwykli obywatele... Nie jest tak, że idziesz do nieba i automatycznie wyrastają ci skrzydełka... Możesz stać się aniołem jeśli masz duszę czystą jak śnieg, a w dzisiejszych czasach to dość trudne... :/Więc większość staje się zwykłymi mieszkańcami nieba... Nie mają mocy, ani anielskich kluczy więc wszystko robią jak ludzie. Mogą żyć bez jedzenia, ale i tak jedzą (bo lubią :D) Nie ma problemu, iść gdzieś do restauracji i zjeść coś za darmo, tylko podziękować i sobie iść. Albo do sklepu po produkty (bez płacenia, tylko "dziękuję") i samemu sobie coś przyrządzić.
Normalnie śpią, oddychają (choć nie muszą, no cóż... przyzwyczajenia...) ale nie ma tam żadnych barów... Żadnego alkoholu, żadnych dziwek... Co można tam robić..? Śpiewać hymny..?
Napisałam już o piekle i o niebie, wasz wybór, gdzie chcecie iść. Piszcie w komentarzach :)
Powrót ^^
Więc.. Nie wstawiałam nic przez cały tydzień... :{
Poprawię się, obiecuję..
Najpierw zdjęcie:
Poprawię się, obiecuję..
Najpierw zdjęcie:
This are my fiery wings
poniedziałek, 28 stycznia 2013
niedziela, 27 stycznia 2013
Ciąg dalszy II. rozdziału
§§§
Pokój był dość mały. To były około trzy metry na trzy.
Na wprost drzwi było jedyne okno w pomieszczeniu na wpół przesłonięte
bladożółtą kotarą. Po prawej stronie było jedno łóżko, a po lewej drugie. Przy
obu były po jednej szafce nocnej i lampce. Koło okna stała duża półka z mnóstwem
książek w różnych kolorach. Wszystkie były zakurzone.
Pewnie dawno nikt tu nie wchodził- pomyślał z
roztargnieniem anioł.
Obok półki stało małe biurko a przy nim krzesło.
Poza tym w pokoju nie było już niczego.
Ściany oklejone nudną, beżową tapetą w białe
kwiatowe wzory były przybrudzone w wielu miejscach nie wspominając już o
wilgoci widocznej w rogach. Podłoga to po prostu ciemnobrązowe deski. Pokój
sprawiał dość przykre wrażenie osamotnienia i zaniedbania…
- Jaka lipa! Nawet plazmy nie ma!- Tenebris zaczął
narzekać stojąc na środku pokoju.
- Nie mów tak - uciszył go anioł- nie stać jej na
to.
- Ale mnie tak!- odparł diabeł i wyciągnął rękę
zagniatając ją powoli w pięść chcąc mocą stworzyć tu sobie coś na miarę jego
diabelskich zachcianek.
- Nie!- anioł doskoczył do niego i trzepnął go w
dłoń.
- Ał! Co robisz?- warknął brunet.
Luxor westchnął przeciągle i posłał mu najbardziej
karcące spojrzenie na jakie się zdobył, a potem powiedział pouczającym
tonem- Nie wolno nam używać tu mocy, ani
piekielnych, ani niebiańskich!
- No dobra- mruknął zrezygnowany brunet odwracając
się- świętoszkowaty, lalusiowaty mięczak- dodał cicho i rzucił się na łóżko po lewej.
Zaczął nucić pod nosem jakąś piosenkę
To sprawę dzielenia się mamy za sobą- pomyślał
anioł siadając na drugim łóżku. Sięgnął ze swojego plecaka książkę.
- Idiota- mruknął cicho i spokojnie zajął się
lekturą.
Zaczął zastanawiać się jak długo może to
potrwać. Ile czasu będzie musiał z nim spędzić, nim jego kara dobiegnie
upragnionego końca..? Westchnął głęboko. Znad książki spojrzał na diabła, ten
leżał na łóżku i na jego drewnianej ramie wybijał nerwowy rytm poruszając przy
tym nogą w taki sposób jakby chciał coś z niej strzepnąć, ale on robił to
najwyraźniej dla zabicia czasu…
Po chwili chyba nie wytrzymał bo w końcu
spytał:
- Co czytasz?
- ,,Zamknięty”- Luxor podał mu tytuł, który był
dziwnie trafny do jego własnej sytuacji..
- Dobre to chociaż?- diabeł nie dawał spokoju,
zapewne szukał tematu do rozmowy. Blondyn tylko potwierdził nie rozwodząc się
już nad tematyką książki, jego i tak by to nie zainteresowało. Od razu przeklął
się w duchu, że nie jest zbyt dobrym partnerem do pogawędki. Tenebris zanudzi
się tu z nim jak nic.. Ale to, z punktu widzenia Gabriela, bardzo dobrze, że
nie będą mieli tu żadnych rozrywek. Tenebris przynajmniej nauczy się nieco
pokory. Co właściwie zrobił, że musi odbywać tę karę..?- zastanowił się anioł, lecz nie miał teraz ochoty go o to pytać, z resztą…To przecież Tenebris,
on by mu nie powiedział…
Byli wrogami od ich pierwszego wspólnego targu o
dusze. Oczywiście, kiedy Tenebris przegrywał, co zdarzało się tylko w przypadku
gdy denat był starcem lub małym
dzieckiem, wściekał się, a potem szybko się ulatniał. Luxor przy starszych
ludziach miał o tyle przewagi, że wyglądał jak uosobienie dobra. Cóż, właściwie nie mijało się to z prawdą. Nigdy nie zdarzyło mu się żadne
przewinienie. Nigdy.
Ale, mimo wszystko, znany był jako smutny anioł.
Bardzo rzadko się uśmiechał, nigdy nie był szczęśliwy i wątpił by taki dzień
nadszedł. A teraz jeszcze to. Musiał zajmować się nieposłusznym diabłem.. Ale
może, jeśli uda mu się sprowadzić go na dobrą drogę (bardzo wątpliwe) podniesie
to jego samoocenę… Bo nigdy nie myślał o
sobie zbyt pochlebnie. Jasne, szanował się, jako że jest stworzeniem Bożym, ale
nic więcej…
Jego rozmyślenia przerwało ciche stukanie do
drzwi.
- Tak?
- Przygotowałam obiad- pani Willson uśmiechnęła
się patrząc na niego zza uchylonych drzwi.
Luxor odruchowo odwzajemnił się i powiedział jej
uprzejmie, że razem z Tenebrisem zaraz przyjdą.
Gdy zamknęła drzwi anioł odwrócił się do diabła,
ten już miał na twarzy szeroki uśmieszek i powiedział
-Nareszcie, jestem głodny jak cholera.
Luxor wzdrygnął się słysząc to, jak to w myślach określił, "brzydkie słowo".
Siedzieli przy stole w miło wyglądającej kuchni. Miło, ponieważ została utrzymana w ciepłych barwach. Pomarańczowe ściany, ciemnobrązowa podłoga, jasnobrązowe meble; to znaczy blat na długość całej ściany z luką na brązową, podstarzałą kuchenkę gazową. Biały zlew był jedynym chłodnym akcentem tego pomieszczenia. Na stole stojącym po środku pomieszczenia postawiono wazon z ciemnożółtymi kwiatami. Pani Willson spokojnie nalewała coś na talerz, Luxor nie widział co, gdyż jej ramię zasłaniało mu widok. Widział za to co było za oknem które było nad zlewem. Kawałek ogrodu, przybranego w złote i czerwone liście.
- Smacznego skarbeńku- usłyszał, spojrzał na panią Willson kładącą przed nim talerz z parującą zupą, Pachniała bardzo zachęcająco.
Tenebris dziwnie przyglądał się swojej porcji. Oczy miał nieco przymrużone i marszczył nos. Wziął do ręki łyżkę i dźgnął grudkę zlepionego makaronu na talerzu.
Tenebris!- skarcił go myślami anioł, kiedy diabeł na niego spojrzał dodał- zacznij jeść, nie wybrzydzaj!
Diabeł wydął usta w niezadowoleniu i kiedy pani Willson usiadła przy stole wziął do ust pełną łyżeczkę i zaczął zachwalać potrawę rumieniącej się staruszki.
- Wie pani, Luxor nie chciał jeść, ale przekonałem go, że coś co tak pięknie pachnie, nie może źle smakować. Miałem rację- tu uśmiechnął się i spojrzał na anioła.
Ten tylko zacisnął rękę na łyżeczce i uśmiechnął się do gospodyni.
- Ma rację, jest bardzo smaczne.
Kobieta pokiwała głową z zadowoleniem i zajęła się swoją porcją.
Przez chwilę jedli w ciszy i słychać było tylko stukot sztućców o talerze, tykanie zegara w korytarzu i wiatr za oknem. Aż w końcu pani Willson przerwała ciszę.
- Skąd jesteście chłopcy?
Tenebris bez żadnego zastanowienie wyjaśnił jej, że pochodzi z Kalifornii, dlatego tak dobrze wygląda. Spytany o brak opalenizny odparł, że cały czas spędzał w domu, ucząc się i pisząc książki oraz malując obrazy. O życiu, świecie, wie pani, filozofia...- odparł zapytany o tematykę jego dzieł. Luxor prawie zagotował się w środku słysząc tę serię kłamstw.
- A skąd ty jesteś?- zapytała go staruszka, Tenebris uprzedził go.
- Z Anglii. Widzi pani, on też dużo maluje, nie wychodzi prawie w ogóle na zewnątrz, dlatego jest taki blady. Znajomi nazywają go wampirem.
Tego już za dużo! Luxor miał ochotę rzucić się na ziemię i krzyczeć w agonii. Rzadko słyszał tyle kłamstw na raz.
Po skończonym obiedzie od razu poszli na sklep, aby pani Willson wyjaśniła im wszystko co i jak po czym Luxor stanął za kasą, a Tenebris niechętnie zajął się zamiataniem. Natomiast pani Willson poszła do kościoła.
Była dopiero szesnasta, a anioł już był okropnie zmęczony. Cóż, teraz stał się bardziej ludzki. Musiał, przebywając na ziemi... Czekał tylko, aby pod koniec dnia położyć się spać.
Jutro, albo pojutrze będzie następny rozdział ;) A tymczasem proszę o szczerą ocenę w komentarzach...
Rozdział II Sklep
Wchodząc do sklepu, w
którym mieli się spotkać,
wziął głęboki wdech na uspokojenie.
Gdy znalazł się już w środku,
poczuł go. Jego zapach unosił się w powietrzu.
Diabły mają swój charakterystyczny zapach, a
Tenebrisa,
Luxor poznałby zawsze.
Pachniał jakby las nocą, rozkopany grób i
zapachowy odpowiednik pożądania (mocny i zmysłowy zapach).
Anioł od razu zrobił się czujny. Rozejrzał się po pomieszczeniu.
Był to stary sklep z antykami, od starych
zakurzonych obrusów, przez stoły po zegary z kukułką.
Sklep sprawiał wrażenie bardziej zagraconego,
aniżeli umeblowanego.
Za kontuarem stała bardzo stara kobieta. Wyglądała
na jakieś sto lat. Dosłownie. Miała na nosie okulary z bardzo grubymi szkłami.
Jej siwe, zniszczone włosy upięte były w kok.
Twarz poorana zmarszczkami wyrażała spokój,
jednakże jej usta wykrzywiały się w uśmiechu skierowanym najwyraźniej w
przestrzeń.
- Przepraszam- zaczął anioł, ale widząc, że kobieta
nie słyszy powtórzył głośniej.
Przypomniał sobie słowa Gabriela:
,, Jest bardzo stara, schorowana. Niedosłyszy,
ledwo widzi i nie radzi sobie…”
- Przepraszam! -
krzyknął a kobieta wreszcie na niego
spojrzała- Czy jest tutaj…
W tym momencie usłyszał trzaśnięcie drzwi.
Westchnął głęboko i odwrócił się powoli, wiedząc
już dobrze co, a raczej kogo, ujrzy.
- No, no aniołku, spóźniłeś się.- powiedział
rozbawiony mężczyzna stojący w drzwiach.
Czarne włosy sięgające łopatek miał związane w
kitkę, czarne oczy odcinające się czernią na tle oliwkowej skóry, błyszczały.
T-shirt tego samego koloru co oczy, lekko opinał dobrze wyrzeźbiony tors, ciemnoniebieskie
jeansy idealnie na nim leżały.
Luxor omijał wzrokiem oczy diabła. Zawsze gdy w
nie patrzył czuł coś dziwnego…
- Byłem punktualnie. To ty przyszedłeś za
wcześnie!- mruknął, ale zaraz dodał w rewanżu- diabełku- mówiąc to,
przez przypadek spojrzał mu w oczy.
Pojawiły się w nich iskry, takie jak te idące z
ogniska, kiedy się w nie
dmuchnie…
- Skoro jesteście już obaj- wtrąciła się pogodnie
starsza pani- to pokażę wam wasz pokój.
- Wasz pokój?- powtórzył zdziwiony anioł- jeden?
Wspólny?
- Niestety mam tylko dwie sypialnie. Jedna jest
moja, a jedna dla gości….- staruszka patrzyła na niego smutno- ale jeśli
chcesz, to mogę ci odstąpić swój….
- Nie, nie!- zaprotestował szybko (w głębi trochę
niechętnie) anioł- jakoś się dogadamy…
- Na pewno?
- Oczywiście- diabeł uśmiechnął się- bardzo się
przyjaźnimy…
Luxor spojrzał na niego obruszony, ale Tenebris
posłał mu spojrzenie, którym wręcz prosił o potwierdzenie jego wersji. Luxor
niechętnie skinął głową czując do siebie obrzydzenie. Oczywiście, żadne
kłamstwa nie mogły przejść mu przez usta, ponieważ jest aniołem, ale skinienie
głową to przecież nie kłamstwo…
- To dobrze, więc chodźmy- powiedziała siwowłosa
kobieta.
- No chodź Luxi- ponaglił go nieco złośliwie
diabeł.
- Jasne- rzucił blondyn kryjąc wściekłość.
Weszli po schodach na piętro. Ściany były tu
zielone, jednak nie był to taki wesoły odcień, raczej brudny, zasmucający
brzydki zieleń. Przedpokój był dość długi. Schody znajdowały się na jego
środku. Nie był bardzo szeroki. Właściwie było to około półtora metra. Były tu
cztery pary drzwi z czego dwie z nich były po obu końcach przedpokoju.
- Tutaj- mówiła staruszka wskazując na drzwi po
prawo na końcu- jest moja sypialnia, tu- wskazała na drzwi do nich prostopadłe-
łazienka, tutaj- drzwi równolegle osadzone do łazienki- kuchnia, a tutaj wasz
pokój- uśmiechając się ciepło pokazała im drzwi na drugim końcu.
- No dobrze- mruknął uprzejmym tonem Luxor.
- Rozgośćcie się- dodała.
§§§
To nie koniec tego rozdziału, resztę dodam jeszcze dziś, ale trochę później ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)


