dd

GRY

niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział II Sklep


 

Wchodząc do sklepu, w którym mieli się spotkać, wziął głęboki wdech na uspokojenie.
Gdy znalazł się już w środku, poczuł go. Jego zapach unosił się w powietrzu.
Diabły mają swój charakterystyczny zapach, a Tenebrisa, Luxor poznałby zawsze.
Pachniał jakby las nocą, rozkopany grób i zapachowy odpowiednik pożądania (mocny i zmysłowy zapach).
Anioł od razu zrobił się czujny. Rozejrzał się po pomieszczeniu.
Był to stary sklep z antykami, od starych zakurzonych obrusów, przez stoły po zegary z kukułką.
Sklep sprawiał wrażenie bardziej zagraconego, aniżeli umeblowanego.
Za kontuarem stała bardzo stara kobieta. Wyglądała na jakieś sto lat. Dosłownie. Miała na nosie okulary z bardzo grubymi szkłami. Jej siwe, zniszczone włosy upięte były w kok.
Twarz poorana zmarszczkami wyrażała spokój, jednakże jej usta wykrzywiały się w uśmiechu skierowanym najwyraźniej w przestrzeń.
- Przepraszam- zaczął anioł, ale widząc, że kobieta nie słyszy powtórzył głośniej.
Przypomniał sobie słowa Gabriela:
,, Jest bardzo stara, schorowana. Niedosłyszy, ledwo widzi  i nie radzi sobie…”
- Przepraszam! - krzyknął  a kobieta wreszcie na niego spojrzała- Czy jest tutaj…
W tym momencie usłyszał trzaśnięcie drzwi.
Westchnął głęboko i odwrócił się powoli, wiedząc już dobrze co, a raczej kogo, ujrzy.
- No, no aniołku, spóźniłeś się.- powiedział rozbawiony mężczyzna stojący w drzwiach.
Czarne włosy sięgające łopatek miał związane w kitkę, czarne oczy odcinające się czernią na tle oliwkowej skóry, błyszczały. T-shirt tego samego koloru co oczy, lekko opinał  dobrze wyrzeźbiony tors, ciemnoniebieskie jeansy idealnie na nim leżały.
Luxor omijał wzrokiem oczy diabła. Zawsze gdy w nie patrzył czuł coś dziwnego…
- Byłem punktualnie. To ty przyszedłeś za wcześnie!- mruknął, ale zaraz dodał w rewanżu- diabełku- mówiąc to, przez przypadek spojrzał mu w oczy.
Pojawiły się w nich iskry, takie jak te idące z ogniska, kiedy się w nie dmuchnie…
- Skoro jesteście już obaj- wtrąciła się pogodnie starsza pani- to pokażę wam wasz pokój.
- Wasz pokój?- powtórzył zdziwiony anioł- jeden? Wspólny?
- Niestety mam tylko dwie sypialnie. Jedna jest moja, a jedna dla gości….- staruszka patrzyła na niego smutno- ale jeśli chcesz, to mogę ci odstąpić swój….
- Nie, nie!- zaprotestował szybko (w głębi trochę niechętnie) anioł- jakoś się dogadamy…
- Na pewno?
- Oczywiście- diabeł uśmiechnął się- bardzo się przyjaźnimy…
Luxor spojrzał na niego obruszony, ale Tenebris posłał mu spojrzenie, którym wręcz prosił o potwierdzenie jego wersji. Luxor niechętnie skinął głową czując do siebie obrzydzenie. Oczywiście, żadne kłamstwa nie mogły przejść mu przez usta, ponieważ jest aniołem, ale skinienie głową to przecież nie kłamstwo…
- To dobrze, więc chodźmy- powiedziała siwowłosa kobieta.
- No chodź Luxi- ponaglił go nieco złośliwie diabeł.
- Jasne- rzucił blondyn kryjąc wściekłość.
Weszli po schodach na piętro. Ściany były tu zielone, jednak nie był to taki wesoły odcień, raczej brudny, zasmucający brzydki zieleń. Przedpokój był dość długi. Schody znajdowały się na jego środku. Nie był bardzo szeroki. Właściwie było to około półtora metra. Były tu cztery pary drzwi z czego dwie z nich były po obu końcach przedpokoju.
- Tutaj- mówiła staruszka wskazując na drzwi po prawo na końcu- jest moja sypialnia, tu- wskazała na drzwi do nich prostopadłe- łazienka, tutaj- drzwi równolegle osadzone do łazienki- kuchnia, a tutaj wasz pokój- uśmiechając się ciepło pokazała im drzwi na drugim końcu.
- No dobrze- mruknął uprzejmym tonem Luxor.
- Rozgośćcie się- dodała.

§§§

To nie koniec tego rozdziału, resztę dodam jeszcze dziś, ale trochę później ;)

4 komentarze:

  1. Bardzo fajnie się czyta. :) Z chęcią przeczytałabym więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. :D Resztę rozdziału wstawię dziś, a następny jutro lub pojutrze.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń