Wchodząc do sklepu, w
którym mieli się spotkać,
wziął głęboki wdech na uspokojenie.
Gdy znalazł się już w środku,
poczuł go. Jego zapach unosił się w powietrzu.
Diabły mają swój charakterystyczny zapach, a
Tenebrisa,
Luxor poznałby zawsze.
Pachniał jakby las nocą, rozkopany grób i
zapachowy odpowiednik pożądania (mocny i zmysłowy zapach).
Anioł od razu zrobił się czujny. Rozejrzał się po pomieszczeniu.
Był to stary sklep z antykami, od starych
zakurzonych obrusów, przez stoły po zegary z kukułką.
Sklep sprawiał wrażenie bardziej zagraconego,
aniżeli umeblowanego.
Za kontuarem stała bardzo stara kobieta. Wyglądała
na jakieś sto lat. Dosłownie. Miała na nosie okulary z bardzo grubymi szkłami.
Jej siwe, zniszczone włosy upięte były w kok.
Twarz poorana zmarszczkami wyrażała spokój,
jednakże jej usta wykrzywiały się w uśmiechu skierowanym najwyraźniej w
przestrzeń.
- Przepraszam- zaczął anioł, ale widząc, że kobieta
nie słyszy powtórzył głośniej.
Przypomniał sobie słowa Gabriela:
,, Jest bardzo stara, schorowana. Niedosłyszy,
ledwo widzi i nie radzi sobie…”
- Przepraszam! -
krzyknął a kobieta wreszcie na niego
spojrzała- Czy jest tutaj…
W tym momencie usłyszał trzaśnięcie drzwi.
Westchnął głęboko i odwrócił się powoli, wiedząc
już dobrze co, a raczej kogo, ujrzy.
- No, no aniołku, spóźniłeś się.- powiedział
rozbawiony mężczyzna stojący w drzwiach.
Czarne włosy sięgające łopatek miał związane w
kitkę, czarne oczy odcinające się czernią na tle oliwkowej skóry, błyszczały.
T-shirt tego samego koloru co oczy, lekko opinał dobrze wyrzeźbiony tors, ciemnoniebieskie
jeansy idealnie na nim leżały.
Luxor omijał wzrokiem oczy diabła. Zawsze gdy w
nie patrzył czuł coś dziwnego…
- Byłem punktualnie. To ty przyszedłeś za
wcześnie!- mruknął, ale zaraz dodał w rewanżu- diabełku- mówiąc to,
przez przypadek spojrzał mu w oczy.
Pojawiły się w nich iskry, takie jak te idące z
ogniska, kiedy się w nie
dmuchnie…
- Skoro jesteście już obaj- wtrąciła się pogodnie
starsza pani- to pokażę wam wasz pokój.
- Wasz pokój?- powtórzył zdziwiony anioł- jeden?
Wspólny?
- Niestety mam tylko dwie sypialnie. Jedna jest
moja, a jedna dla gości….- staruszka patrzyła na niego smutno- ale jeśli
chcesz, to mogę ci odstąpić swój….
- Nie, nie!- zaprotestował szybko (w głębi trochę
niechętnie) anioł- jakoś się dogadamy…
- Na pewno?
- Oczywiście- diabeł uśmiechnął się- bardzo się
przyjaźnimy…
Luxor spojrzał na niego obruszony, ale Tenebris
posłał mu spojrzenie, którym wręcz prosił o potwierdzenie jego wersji. Luxor
niechętnie skinął głową czując do siebie obrzydzenie. Oczywiście, żadne
kłamstwa nie mogły przejść mu przez usta, ponieważ jest aniołem, ale skinienie
głową to przecież nie kłamstwo…
- To dobrze, więc chodźmy- powiedziała siwowłosa
kobieta.
- No chodź Luxi- ponaglił go nieco złośliwie
diabeł.
- Jasne- rzucił blondyn kryjąc wściekłość.
Weszli po schodach na piętro. Ściany były tu
zielone, jednak nie był to taki wesoły odcień, raczej brudny, zasmucający
brzydki zieleń. Przedpokój był dość długi. Schody znajdowały się na jego
środku. Nie był bardzo szeroki. Właściwie było to około półtora metra. Były tu
cztery pary drzwi z czego dwie z nich były po obu końcach przedpokoju.
- Tutaj- mówiła staruszka wskazując na drzwi po
prawo na końcu- jest moja sypialnia, tu- wskazała na drzwi do nich prostopadłe-
łazienka, tutaj- drzwi równolegle osadzone do łazienki- kuchnia, a tutaj wasz
pokój- uśmiechając się ciepło pokazała im drzwi na drugim końcu.
- No dobrze- mruknął uprzejmym tonem Luxor.
- Rozgośćcie się- dodała.
§§§
To nie koniec tego rozdziału, resztę dodam jeszcze dziś, ale trochę później ;)

Bardzo fajnie się czyta. :) Z chęcią przeczytałabym więcej.
OdpowiedzUsuńPopieram. Świetne. :)
OdpowiedzUsuń:D Resztę rozdziału wstawię dziś, a następny jutro lub pojutrze.....
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń