dd

GRY

niedziela, 21 kwietnia 2013

IX Uratuj mnie, jeśli masz dość siły… cz. I



    Ostatnio:  
   - Tenebris!- krzyknął anioł przerywając potok słów diabła- Wiem czym jest miłość! Kocham Boga, kocham inne anioły.. Ja…
       - Zamknij się, chodzi mi o inną miłość! Nawet chyba nie wiesz o istnieniu czegoś takiego!
       - Nie masz prawa tak do mnie mówić!- Luxor znów krzyknął, miał ochotę się rozpłakać, ale przecież obiecał sobie, że nigdy więcej tego nie zrobi. Zamiast tego wstał i wybiegł z kuchni trzaskając drzwiami.

- Bardzo mi przykro, ale Gabriel jest zajęty. Prosił o przeniesienie spotkania na inny termin. Kazał przekazać, że wezwie cię za kilka dni- wyrzuciła z siebie błyskawicznie anielica siedząca za biurkiem- wypadłą mu jakaś pilna sprawa i…
- W porządku- mruknął Luxor siląc się na uśmiech.
- Na pewno?- dopytywała się gorączkowo- bo mogę…
- Tak, na pewno.
Dziś Luxor miał znów spotkać się z archaniołem Gabrielem aby porozmawiać o karze Tenebrisa… Specjalnie wstał wcześniej i nie zjadł śniadania… Na próżno…
 Anielica otworzyła szeroko oczy.
- To ty zajmujesz się diabłem na ziemi?
Luxor przeczuwając niebezpieczne pytania przytaknął.
- I jak ci idzie?- jej mina wyrażała czyste zaciekawienie.
Mało brakowało a Luxor wybuchłby na temat tego jak bardzo nienawidzi Tenebrisa, jak on się zachowuje, jaki jest bezczelny i nieuprzejmy, jednak się pohamował. Nie patrząc dziewczynie w oczy bąknął tylko: „No wiesz, jak to diabeł…”
-Tylko, że… ja nigdy nie miałam z żadnym do czynienia…- uśmiechnęła się nieśmiało.
- Wiesz, masz szczęście. Ja mam z jednym do czynienia cały dzień i całą noc. Diabły są okrutne i złośliwe.
- Czyli bardzo go nie lubisz…?
Luxor odczekał chwilę zanim odpowiedział. Coś go zahamowało, jednak po usłyszeniu z własnych ust słów „zgadza się, po prostu nie da się go lubić” zastanowił się dlaczego się zawahał. Usta anioła nie kłamią, miał pewność, że jego uczucia do diabła są takie jak być powinny: negatywne.
- A on? Co o tobie myśli?- dopytywała się anielica z błyszczącymi oczami.
- Nienawidzi mnie- odparł Luxor po przypomnieniu sobie tych wszystkich razów, gdy diabeł obraził go, wysługiwał się nim lub go straszył.
Anielica spuściła wzrok.
- A dlaczego odbywa karę?- spytała jeszcze nagle ożywiona.
Luxor już miał udzielić odpowiedzi, gdy uświadomił sobie, że właściwie sam tego nie wie. Jedyne co powiedział mu Tenebris, to to, że zrobił coś złego. Reszty nie powiedział.
- Szczerze mówiąc, nikt mi niczego nie powiedział- mruknął- przepraszam, muszę już iść. Nie powinienem zostawiać go samego zbyt długo. Do widzenia.
- Pa…-  dziewczyna pożegnała Luxora gnającego do drzwi, jakby ktoś go gonił.
Ciekawe, może to było o nim, to co mówił w biurze Gabriel- zastanowiła się przypominając sobie podsłuchaną rozmowę archanioła z kimś obcym.
„- Czy ty oszalałeś?- słychać było wzburzony głos Gabriela- nie można tak narażać.. Przecież nie masz pewności, że faktycznie…
- Miałem wgląd do jego umysłu, wiem, że powiedział prawdę i mimo przewinienia pozwolę mu na to. Przecież TO stało się właśnie z tego powodu- tu mówił spokojny, głęboki głos.
- Dobrze…- głos archanioła pobrzmiewał nutką rezygnacji.”

Dobra, ciąg dalszy tego rozdziału będzie jeszcze dziś... Pomyślałam, że aby dowiedzieć się czy ktoś to czyta, łatwiej będzie jak zrobię ankietę, odpowiadajcie szczerze ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz