§§§
Anioł otworzywszy przejście z nieba na
ziemię znalazł się w magazynie. Gdy z niego wyszedł zauważył Za kasą Tenebrisa
przeglądającego jakiś magazyn (zdaje się, że ten co zwykle…). Z lekkim wahaniem
anioł stanął obok niego. Otworzył notes, w którym mieli ceny przedmiotów, oraz
zapisywali co i za ile sprzedali.
Tenebris sprzedał dziś lampę, wazon i…-
Luxor przymrużył oczy próbując odczytać bazgroły diabła- lustro…
Anioł uśmiechnął się nieznacznie. Postarał
się, może kiedyś naprawdę się zmieni..?
Spojrzał na diabła, który właśnie podpalał
papierosa trzymanego w ustach.
- Tenebris, co ty wyprawiasz?! Nie wolno
ci palić w sklepie!
Brunet posłał mu niechętne spojrzenie
- Gdzie jest tak napisane?
- Nie jest, ale…
- No widzisz? Po co się unosić?- diabeł
uśmiechnął się.
- Tenebris, doprawdy!- anioł oparł się o
blat i powoli się uspokajał. Po chwili się wyprostował i sięgnął po książkę.
Odgarnął za ucho kilka denerwujących go
kosmyków włosów. Kątem oka zauważył, że Tenebris przyglądał mu się ciekawie
przy tej czynności, jednak zignorował to. Znów usłyszałby coś w rodzaju: „wyglądasz
okropnie” albo „zrób coś ze sobą”.
- Cześć Tenebris- usłyszał znajomy głos-
Mam do ciebie sprawę.
Anioł spojrzał na drzwi sklepu, ujrzał
czarnowłosą diablicę tak jak poprzednio ubraną dość skąpo. Uśmiechała się jak
gdyby z przymusu.
- Jasne Vicky- odparł Tenebris nawet na
nią nie patrząc. Odłożył na bok czasopismo i zwrócił wzrok na Luxora-
mógłbyś..?- zapytał nawet dość uprzejmie.
- Wiem, mam iść na górę- wyszeptał anioł
spuszczając głowę- już idę….
Wszedł po schodach nawet nie oglądając się
za siebie. Dobrze wiedział, że spojrzenia pary są skierowane wprost na niego.
Kolejny ciąg dalszy będzie... Hm... Może dziś, może jutro ^^ Pozdrawiam :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz