dd

GRY

środa, 26 czerwca 2013

"Zły pan"


A może jakaś creepypasta...? Co powiecie na tą? Chyba trochę długa ale warto ją przeczytać bo jest świetna. No to miłego czytania :)


Śledzi mnie. Od miesięcy. Nie mam pojęcia kim jest, ale wiem czym jest i czego chce. Jest niebezpieczny, zabijał już wcześniej więc i teraz nie będzie się powstrzymywał. Czy tego właśnie chce... ?

Zabić... ?

Nie...

Ma inny plan. Chce mnie porwać... zabrać, do obrzydliwego miejsca... miejsca, z którego już nigdy nie wrócę. Jeden fałszywy ruch i po mnie. Nie mogę na to pozwolić! Nigdy!

Zawsze byłem ostrożny, bardzo ostrożny... cholernie ostrożny! Teraz i tak nic z tego, znalazł mnie... Nigdzie nie będę już bezpieczny. Cały czas czuję na sobie jego wzrok... nawet wtedy kiedy sam nie mogę na niego spojrzeć. I teraz jest tutaj, w moim mieszkaniu, w mojej świątyni.

Musiałem się ukryć. Bałem się... mamo, jak ja bardzo się bałem. Na początku nie czułem niczego więcej : czysty strach przenikał każdą najmniejszą kosteczkę w moim ciele. Ale kiedy zobaczyłem jak wkrada się do mojego domu, stąpając po tej uświęconej ziemi cały strach zamienił się w furię. Wiedziałem, że jest zdolny do okropnych rzeczy. Wiedziałem także, że jego siła znacznie przerastała moją. Może będę przeklęty po koniec swych dni ale nie mam zamiaru poddać się bez walki.

Zastanów się! Myśl! Musisz być dzielny! Serce wyrywa się z klatki piersiowej, dudniąc głośno... Wycieram spocone dłonie o dżinsy. Pozbieraj się chłopie - karcę sam siebie. Zrób to co trzeba, pozwól aby gniew cię poprowadził. Stań oko w oko z własnym strachem i pokonaj go! 

...

Wystarczy tej czczej gadki, pora działać.

Wykorzystałem czas gdy zniknął mi z oczu aby znaleźć sobie miejsce z którego będę mógł przeprowadzić mój atak. Tak... ten będzie nadawał się świetnie... Kuchenny narożnik; mimo, że nie jest on dobrą kryjówką to z pokoju do którego się udał prowadzi tutaj tylko jedna droga. Kiedy będzie wracał nie zauważy mnie. To świetny plan... najlepszy na jaki mogłem wpaść w obecnej sytuacji. 

Chociaż wiem, że to prawdopodobnie daremne działanie, cichutko podnoszę z blatu ostry kuchenny nóż. To jest to... 

To dzieje się naprawdę...

To nie jest sen...

Ani koszmar...

Gdyby jednak przypadkiem nim był, to właśnie stał się wyjątkowo rzeczywisty. 

Jestem ciszą. Jestem jak posąg. Jestem jak duch... Z całego strachu i napięcia jakie towarzyszyły mi od początku zmieniło się moje postrzeganie rzeczywistości. Czas zwolnił, tak jakby cały świat miał stanąć w miejscu... Kuchenny zegar, głucho tyka :

*tik*tak*tik*tak...

Moje serce głośno bije :

*padam*padam*padam*padam...

Słyszę jego kroki, kiedy się do mnie zbliża :

*tap*tap*tap*tap... Wraca do kuchni. 

Stoję prostopadle do wejściowych drzwi, częściowo ukryty w cieniu. Jeżeli tylko obróci głowę to po mnie. Sprawdzał już to pomieszczenie więc powinnien iść prosto, powinnien prawda ? Mogę mieć tylko nadzieję, to jedyne co mi pozostało. 

*tap*tap*tap*tap... Boże zlituj się nade mną. Dzieli nas niecały metr...

To moja jedyna szansa. Tak szybko i zwinnie jak tylko potrafię rzucam w jego stronę kieliszek. Roztrzaskał się w sporej odległości od niego na setki, jak nie tysiące kawałeczków. Czy połknie haczyk ?

Boże, proszę niech to zadziała...

Serce praktycznie podskoczyło mi do gardła. Nagle... Tak! Powoli, krok za krokiem skierował się w stronę źródła hałasu. Muszę to zrobić teraz, inaczej wszystko na nic. Podbiegłem do niego, uniosłem nóż, złapałem za włosy i jednym mocnym cięciem poderżnąłem mu gardło... Upadł na kolana, charcząc i plując krwią... Po chwili panowała już tylko błoga, niczym niezmącona cisza... 

Zrobiłem to... Zrobiłem! Poczułem jak w jedej chwili opada ze mnie cała adrenalina. Czy ja jestem w szoku ? Czy to dzieje się naprawdę ? Koszmar się skończył ? Włożyłem nóż do zlewu - przyjdzie też czas na sprzątanie.

Pomimo tego, że ręce jeszcze trochę mi drżały, byłem w stanie otworzyć drzwi do piwnicy. Pieprzona świnia! Myślał, że jestem jakimś amatorem ? Że moim kosztem dostanie się na pierwsze strony gazet ? Co za szmata! Detektyw się znalazł... Cóż ja żyję, on nie - to jest najważniejsze...

Zapaliłem światło...

Wyglądała na przerażoną, starała się schować... jak słodko. Zdziwieni ? Czego innego można się spodziewać po 12-letniej dziewczynce zamkniętej w ciemnej, wilgotnej piwnicy ? Czule, z miłością otarłem jej policzek na którym pojawiła się zabłąkana łezka. Rozsunąłem rozporek...

"Już nie musisz się martwić słoneczko... Zły pan sobie poszedł"




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz